PiggyPEG Keg #19 Luty


Jak widzicie nasza zajawka na włosowe tematy trwa dalej - pojawiły się aż 3 produkty do pielęgnacji włosów. Ale spokojnie, znajdzie się też coś do twarzy i ciała, tak aby każdy był zadowolony :) Wracamy grzać się pod kocem z kubkiem herbaty i liczmy, że marzec przyniesie trochę słonka!

#Ania

1. ORGAID, Maseczki w płacie

Na te maseczki czaiłam się już bardzo długo - to chyba najpiękniej zaprojektowane opakowania masek jakie w życiu widziałam! Na żywo prezentują się jeszcze lepiej, a w dotyku przypominają gruby papier. Skład też jest ekstra - kwas hialuronowy i aloes to moje ulubione nawilżające combo :) Póki co, przetestowałam wersję anti-aging, ale w kolejce już czeka witamina C i jogurt grecki! Skóra po maseczce jest niesamowicie miękka i sprężysta - po prostu naprawdę porządnie nawilżona. Zauważyłam też zniwelowanie wszelkich zaczerwienień i zmniejszenie widoczności pękniętych naczynek, o które zimą wcale nie tak trudno. Generalnie to naprawdę świetne maseczki, w dodatku certyfikowane! Nie należą do najtańszych, ale są zdecydowanie warte swojej ceny. Jakościowo dorównują maseczkom Whamisa i dają znacznie lepsze efekty niż Benton.


2. Mokosh, Eliksir do ciała Pomarańcza z cynamonem

Mokosh to jedna z tych marek, której ufam w ciemno. Zawsze czekam na nowe produkty od nich z niecierpliwością, bo wiem, że to będzie coś super :) I tak też było z eliksirem Pomarańcza z cynamonem - genialnie odżywiał skórę po kąpieli. Żaden balsam już nie jest potrzebny! No i ten obłędny zapach, który utrzymuje się na ciele przez cały dzień. Eliksir podpasował mi tak bardzo, że postanowiłam wypróbować go również na włosach, przy metodzie olejowania na odżywkę. Olej z wiesiołka, olej z marchewki i skwalan? Brzmi dobrze! Kku mojemu zaskoczeniu moje włosy bardzo polubiły to połączenie! Dawno nie były tak lśniące, miękkie i odżywione! Spokojnie mogłyby zagrać w reklamie ;) W dodatku złoty kolor eliksiru delikatnie podbija blond refleksy. Warto czasem testować kosmetyki pod różnym kątem :)



Kolejna maska Vianka i kolejne pozytywne zaskoczenie. Długo miałam awersję do odżywki Sylveco, bo nie widziałam po niej praktycznie żadnych efektów. Na szczęście Vianek to zupełnie inna sprawa Maska jest kremowa, gęsta i pięknie pachnie cynamonem. Jako typowo emolientowy produkt nie tylko wygładza i zmiękcza włosy, ale też zapobiega puszeniu i plątaniu np. od szalika. Zapach utrzymuje się na włosach nawet 2 dni, ale nie jest drażniący :) Mam też wrażenie, że moje włosy lepiej się po niej układają. Jedyny minus to dosyć słaba wydajność. Przy długich włosach ta maska starcza dosłownie na kilka razy. Niemniej jednak to produkt korzystny cenowo, dlatego na pewno będę do niego wracać :)

#Monika

1. Resibo, krem miejski

Miejskim kremów przybywa na rynku i nie ma co się dziwić. Zważając na aktualną sytuację smogową, producenci próbują dostarczyć nam kosmetyki, które będą barierą ochronną dla skóry. Czym taki krem zazwyczaj różni się od "zwykłego" kremu na dzień? Zawiera dużą dawkę antyoksydantów, przeciwutleniaczy i substancji, tworzących ochronny film na skórze. Resibo w swoim składzie zawiera dodatkowo EPS White, który jest bardzo pomocny przy redukcji przebarwień oraz min. ekstrakt z z kwiatów budlei Dawida, ekstrakt z miechunki i Phycosaccharide APG (ekstrakt ze "skóry" alg). Prawdziwa tarcza ochronna!

Krem rzeczywiście szybko się wchłania, jest bardzo lekki, a jednocześnie kremowy. Ma satynowe wykończenie, ale nie pozostawia tłustej warstwy i nie świeci się po aplikacji. Bardzo dobrze sprawdza się jako baza pod podkład. Ma mega przyjemny zapach, który ulatnia się praktycznie po aplikacji. Pozostawia skórę cudownie miękką! Zużyłam już ponad połowę opakowania - z wielką przyjemnością oczywiście. Jedna pompka starcza na całą twarz i szyję. Krem miejski od Resibo wskakuje na listę moich ulubionych kremów! Mimo, że ma wysoko glicerynę w składzie, nie pogorszył stanu mojej skóry, a wręcz przeciwnie. Odnoszę wrażenie, że ładnie koi zaczerwienienia i zdecydowanie przyczynia się do redukcji przebarwień razem z serum z witaminą C.

Zapewne liczycie na porównanie tego kremu do Hagi Detoks :) Otóż... według mnie to dwa zupełnie różne kosmetyki. Hagi jest mega kremowy, trochę tłustawy. Świetnie sprawdza się przy niższych jesienno-zimowych temperaturach. Nieco gorzej sprawuje się jednak pod makijażem. Resibo z kolei jest bardzo lekki i jest idealnym wyborem na wiosnę. Jeśli te dwa kremy znalazły się u Was, dajcie znać, czy macie podobne wrażenia!


2. Mokosh Icon, masło do ciała Wanilia z Tymiankiem

Nowa, wyjątkowa seria kosmetyków Mokosh to po prostu arcydzieło. Luksusowa linia Icon została stworzona na 3 urodziny marki. Widać każdy dopracowany szczegół. Opakowanie jest przecudowne, nie mogę się na nie napatrzeć! Mimo, że zużyłam już całość, nadal trzymam słoiczek w łazience. Masło do ciała ma cudownie kremową konsystencję. Idealnie sprawdza się po prysznicu, aplikowane na jeszcze wilgotną skórę. Nie jestem osobą, która lubi zapach wanilii, szczególnie w specyficznej, duszącej wersji. Mokosh jednak stworzył cudowną nutę zapachową bazującą na wanilii, ale z dodatkiem tymianku - coś pięknego! Co ciekawe, kosmetyk nie zawiera dodatkowych substancji zapachowych - same naturalne ekstrakty, oleje i masła. Absolutnie fantastyczny kosmetyk, zdecydowanie z półki premium.


3. John Masters Organic, odżywka ułatwiająca rozczesywanie Citrus&Neroli

Uwielbiam kosmetyki do włosów JMO. Ich szamponem męczyłam Was przez ostatni rok praktycznie cały czas. Postanowiłam znaleźć sobie nowy obiekt pożądania. Wykorzystałam również okazję kupienia tych kosmetyków stacjonarnie w wersji mini (Wroclavia, Douglas Wrocław). John Masters nie należy do najtańszych marek, więc miniaturka przed zakupem pełnowymiarowej wersji wydawała się być rozsądnym pomysłem. O dziwo ta mała buteleczka starczyła mi na naprawdę długo. Odżywkę stosowałam jako odżywkę bez spłukiwania - dzięki niej włosy z łatwością się rozczesywały, nie puszyły się i były cudownie miękkie. Skład ma niesamowicie bogaty! Jak na razie wszystko z tej marki sprawdza mi się wyśmienicie. Chyba zdecyduję się na pełnowymiarową wersję!




Zobacz też:

8 komentarze

  1. Oo tymi maseczkami czuję się zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moniko, w opisie odżywki JMO jest napisane, że jest do spłukiwania. Nie obciążała Ci włosów? Jaką ilość nakładałaś? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według producenta odżywkę można stosować na dwa sposoby. U mnie świetnie sprawdza się bez spłukiwania, ma lekką konsystencję :)

      Usuń
  3. Eliksir do ciala mokosh brzmi fajnie ale nie wiem po co tam dwutlenk tytanu :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Hagi detox zostawiał woskową warstwę, która nie bardzo współgrała z makijażem, lekko zapychał, dlatego używam go do szyi. A co, niech ma ;)

    Niestety coco caprylate w Resibo zwiastuje ten sam problem u mnie.

    Vianek z pewnością wypróbuję. A o JMO też mi chodzi po głowie :)

    OdpowiedzUsuń

Popularne posty

Polub na FB

Subscribe