PiggyPEG Keg #10 Kwiecień

I

Kwiecień minął nam pod hasłem stale zmieniającej się pogody. Oj ciężko było nam dobrać odpowiednią pielęgnację, także w naszych kosmetyczkach znalazło się sporo nowości! Upolowałyśmy świetną drogeryjną maseczkę i żel do ciała, ale też coś z wyższej półki - genialne serum i krem do twarzy. To co? Kawa w dłoń i zapraszamy do czytania!



#Ania


1. Mokosh Ujędrniające serum Pomarańcza



Moja skóra bywa kapryśna i nie każde serum jej pasuje. Swojego czasu trafiłam na parę produktów, które niezbyt mi podpasowały i zraziłam się do tego typu kosmetyków. Ciągłe zmiany pogody w kwietniu dały mi jednak we znaki i potrzebowałam czegoś silniejszego i bardziej skoncentrowanego niż zwykły krem. Z targów Ekocuda w Warszawie przywiozłam między innymi ujędrniające serum Mokosha. Skusiła mnie nie tylko piękna buteleczka (ten apteczny design!), ale i obłędny, pomarańczowy zapach. Oczywiście skład to wyższa półka olejów - opuncja figowa, argan plus olejek pomarańczowy i z drzewa herbacianego. Jest to dość nietypowe połączenie - działa zarówno antybakteryjnie, jak i ujędrniająco. 


Na początku byłam nastawiona sceptycznie, bo mało które serum daje u mnie "efekt wow". Obudziłam się jednak z tak miękką i wygładzoną cerą, że trafiło ono do kwietniowego Kega natychmiast :) Ale uwaga! Pamiętajcie, że serum to skoncentrowany kosmetyk, a ten od Mokosha jest bogaty w olejki eteryczne, dlatego najlepiej stosować go na noc :)


2. Fridge by yDe Krem Eye Cream 1.4




Co tu dużo mówić - miłość od pierwszego wejrzenia! Oj ciężko mi było się przyzwyczaić do trzymania kremu w lodówce ;) Jednak przyjemność nakładania chłodnego kremu pod zmęczone oczy wszystko rekompensuje! Aplikacja to czysta przyjemność, bo krem jest niesamowicie aksamitny - czuje się jego bogaty, olejowy skład. Masło shea, olej różany, ekstrakt z zielonej herbaty - to się nie może nie sprawdzić. 


W małym słoiczku znajdziemy sporo produktu - a krótki okres przydatności zmusza nas do nakładania grubej warstwy kremu. I bardzo dobrze! Skóra w ten sposób otrzymuje prawdziwą odżywczą bombę. Co wyróżnia ten krem? Przede wszystkim nie podrażnia - oczy nie szczypią, cienie zostają rozjaśnione, a skóra wyraźnie uelastycznia się. Działa jak najlepszy opatrunek na zmęczoną skórę. Sprawdzi się u kobiet w każdym wieku - pokochały go również moja mama i młodsza siostra. 


3. Zuii Organic Wysuwana kredka do brwi 




Zuii Organic z każdym produktem jeszcze bardziej mnie w nich rozkochuje. Po genialnych kredkach do oczu i jeszcze lepszym bronzerze w moje ręce trafiła kredka do brwi. I to nie byle jaka, bo wysuwana! Do tego w delikatnym, chłodnym kolorze - idealnym dla blondynek. 

Aplikacja jest niesamowicie prosta - podkreślenie brwi zajmuje mi dosłownie kilka sekund i tak jak w przypadku kredki do powiek, kolor trzyma się bardzo długo - praktycznie przez cały dzień. Już wiem, że będzie to stały rezydent mojej kosmetyczki. Jeden produkt zastąpił mi żel i cień, którymi zazwyczaj stylizowałam brwi. Zuii znowu bije drogeryjną kolorówkę na głowę! 


4. BeOrganic Krem do twarzy




Za oknem coraz cieplej, więc zaczynam szukać lżejszych kremów. Ten z BeOrganic jest łatwo dostępny - dostaniecie go w Hebe i Rossmannie, a dobrze wiemy, jak ciężko o kosmetyki z dobrym składem w drogeriach ;) Krem świetnie nawilża, dzięki zawartości kwasu hialuronowego. Do tego masło kakaowe, które tworzy delikatny film i zapobiega utracie wody. To prawdziwe remedium na uporczywe suche skórki! Pięknie pachnie, jednak nie jest to zapach uporczywy - nie wyczuwamy go potem na skórze. Pełną analizę składu oczywiście znajdziecie na naszym fb :)

Jeżeli chodzi o działanie to przede wszystkim czuje się wyraźne odświeżenie. Mimo gliceryny dosyć wysoko w składzie to nie zauważyłam jakichkolwiek zmian skórnych :) Krem szybko się wchłania, pozostawia jednak delikatnie wyczuwalny film, przez co wrażenie nawilżonej skóry utrzymuje się przez cały dzień. To naprawdę kosmetyk godny wypróbowania w fajnej cenie!



#Monika

1. Fridge by yDe Krem Face Guard 1.3




Jak tylko zobaczyłam skład tego kremu, wiedziałam, że jest stworzony dla mojej skóry: woda różana, olej z dzikiej róży, masło shea, alantoina, ekstrakt z grejpfruta, olejek z rumianku i róży (a to i tak nie wszystkie składniki!). Glicerynę też tutaj znajdziemy, jednak jest ona na tyle daleko w INCI, że nie robi mi "krzywdy". Konsystencja jest bardzo kremowa, a mimo to krem wchłania się błyskawicznie. Pozostawia skórę niesamowicie miękką, nie powoduje jej świecenia, łagodzi zaczerwienienia. Zauważyłam dużą poprawę jeśli chodzi o widoczność naczynek, ale myślę, że to wspólna zasługa Face Guarda i duetu wzmacniającego z Vianka. Przez to, że trzymam go w lodówce, jest dla mnie świetnym sposobem na obudzenie się :) Latem będzie niesamowitą ulgą przy upałach. 

Bardzo dobrze współgra z minerałami, jak i płynnymi podkładami. Dzięki wygodnej pompce zawsze dozuje tyle samo kremu. Jedyny minus tego typu aplikatora jest taki, że po ok. 2/3 kremu trzeba go zawsze wstrząsnąć lub poklepać o dłoń od spodu. Ja już jestem na tym etapie i muszę pomaltretować chwilkę buteleczkę, żeby wydobyć z niej to kremowe złoto. Krem na pewno trafia do kategorii skin food - widać ogromną różnicę w wyglądzie skóry po jego nałożeniu (w moim przypadku). Uwielbiam go! Ma bardzo delikatny zapach, za to duży plus, bo nie lubię mocno pachnących kosmetyków. Trafia na listę moich najlepszych kremów, które do tej pory miałam okazję używać :) 


2. Clochee Łagodzący tonik antyoksydacyjny




Zapewne wiecie, że naszym ulubionym tonikiem jest ten od Resibo, bo naprawdę ciężko jest go pobić. Ale ostatnio pojawił się naprawdę silny konkurent, który dużo namieszał ;) Tonik od Clochee jest też moim zdaniem nie do podrobienia, mimo prostego składu. Jest wielką paczką z antyoksydantami, pięknie koi skórę. Znajdziemy w nim ekstrakt z zielonej herbaty, sok z aloesu, ekstrakt z róży damasceńskiej, wyciąg z buraka i miłorzębu japońskiego - cała ferajna przeciwstarzeniowa! 

Oprócz tonizowania skóry po oczyszczaniu, świetnie nadaje się do maseczek tonikowych. Podpatrzyłam je u Sroki, koniecznie wypróbujcie! Tonik ma dość dużą pojemność (250 ml), więc starcza na naprawdę długo. Nie zawiera substancji zapachowych, pachnie dość ziołowo, co bardzo mi odpowiada. Świetny kosmetyk, co tu dużo mówić :) Na pewno będę stosować go zamiennie z Resibo i póki co zaprzestaję poszukiwania toników - mam już swoją ulubiona parę :)


3. Bionigree Odżywka nawilżająca do skóry głowy i włosów




Serum od Bionigree jest zdecydowanym hitem pielęgnacji skóry głowy. Absolutnie mnie zachwyciło! Postanowiłam wypróbować też odżywkę do skóry głowy, także o kojącym działaniu, ale też nawilżającym. Oba kosmetyki świetnie się dopełniają. Odżywka ma tak obłędny zapach, że nakładanie jej na włosy jest ogromną przyjemnością. Bardzo zaskakująca okazała się konsystencja - jest dość wodnista jak na odżywkę, jednak z drugiej strony dobrze się ją nakłada. 

Po jej aplikacji rozczesuje delikatnie włosy grzebieniem, aby lepiej ją rozprowadzić. Włosy są niesamowicie miękkie, uniesione od nasady i dobrze się układają. Najlepszy efekt zdecydowanie jest po zastosowaniu obu kosmetyków - serum i odżywki. Skóra głowy jest naprawdę ukojona i swędzenie pojawia się naprawdę rzadko, dodatkowo pojawia się coraz więcej baby hair, co jest najlepszym dowodem na poprawę kondycji i wzmocnienie. włosów Kosmetyk wart wypróbowania, dopiszcie do swoich list zakupowych ;)

4. Sylveco Kremowy żel do ciała






Miałam już jeden żel pod prysznic od Sylveco, bardzo dobrze mi się sprawdzał. Mam bardzo wrażliwą skórę, więc kosmetyki do kąpieli wybieram bardzo uważnie. Zazwyczaj stawiam na te bezzapachowe, jak najbardziej delikatne. Obie propozycje od Sylveco bardzo lubię, Ten kremowy żel do ciała, ma piękny cytrusowy zapach (zasługa bergamotki) i fajnie odświeża skórę. Nie powoduje u mnie żadnych podrażnień, jest bardzo wydajny. Bardziej się pieni niż jego niebieski kolega i jest bardziej wodnisty. Według mnie, to jedne z lepszych kosmetyków do kąpieli dla skóry wrażliwej. Jeśli macie jakiś swoich ulubieńców, dajcie znać w komentarzu!  

5. Bioamare (Nacomi) Maska algowa do twarzy




Ostatnio bardzo polubiłam paseczki peel-off. Tą nawilżającą udało mi się zakupić w Tesco. Z mojego śledztwa wynika, że marka Bioamare to to samo, co Nacomi, tylko pod inną nazwą (producent ten sam). Maseczka po rozrobieniu ma przyjemną konsystencję i dobrze się ją ściągą, Zawsze mieszam 2 płaskie łyżeczki z 50 ml letniej wody - takie proporcje sprawdzają mi się najlepiej. Skóra po jej zastosowaniu jest bardzo miękka i faktycznie nawilżona. Na pewno spróbuję jeszcze inne maseczki z tej serii, ta bardzo mnie zachęciła. 

Czy coś z naszego Kega znalazło się też w waszych kosmetyczkach? :) 



Zobacz też:

14 komentarze

  1. Przydatny blog <3 a co myslicie o prasowanym bronzerze z lily lolo w kolorze honolulu ? Jest dobry? Oplaca sie wydac ta 100zl na niego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na blogu pisałyśmy o duo z bronzerem, możesz poczytać o nim tutaj:

      http://www.piggypegblog.pl/2017/01/naturalna-kolorowka-2.html

      Dla porównania Zuii Organic:

      http://www.piggypegblog.pl/2017/04/naturalna-kolorowka-3.html

      Jeśli szukasz bardzo mocnej pigmentacji to zdecydowanie lepsze będą sypkie bronzery :)

      Usuń
  2. Ja do mycia, zachęcona opiniami, kupiłam olejek z Biodermy (teraz na promocji w Hebe za 47zl, duża butla) oraz wcześniej olejek z Organic Shop, nawilżający, macadamia. Obydwa są fajne i nie dostrzegam między nimi praktycznie żadnej różnicy po myciu. Co o nich myślicie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znamy składów tych kosmetyków, więc ciężko powiedzieć. Musiałabyś je podesłać ;)

      Usuń
  3. Oo tak serum i odżywka od Bionigree czyni cuda ;) Z kolei ich szampon to totalna klapa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie używałyśmy i raczej się nie skusimy, bo ma Cocamidopropyl Betaine :(

      Usuń
    2. Jakie możecie polecić szampony dla delikatnej skóry głowy?

      Usuń
    3. http://www.piggypegblog.pl/2016/06/przeglad-szamponow-z-dobrym-skadem.html

      Usuń
  4. Jaki róż polecacie z dobrym składem? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie mineralne :) Nasze ulubione to Lily Lolo, Neauty i Earthnicity.

      Usuń
  5. Bardzo fajny post, już dłuuuugo szukam dobrego toniku do twarzy, który bardziej jej jednak pomoże niż zaszkodzi (tak to jest z wrażliwą skórą) i da zauważalne efekty, więc na pewno wypróbuję ten z Clochee :) Zapraszam do siebie: aboutolivia.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ogólnie dość fajny zestaw kosmetyków. Zastanawia mnie ten serum z Resibo, jak długo już stosujesz? mam podobne problemy z skóra przez tą nieszczęsną zimę. Chciałabym ją dobrze od podstaw i na długo nawilżyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Natalia! Napisz do nas na FB, doradzimy :)

      Usuń
  7. co sądzicie o masłach Organic Shop?
    Skład INCI:
    Aqua, Stearic Acid, Coco-Caprylate/Caprate, Glycerin, Cetyl Palmitate, Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Citrus Nobilis Fruit Extract*(ekstrakt mandarynki), Sodium Benzoate, Xanthan Gum, Tocopherol, Benzyl Alcohol, Glyceryl Undecylenate, Potassium Hydroxide, Citric Acid, Parfum, Limonene, Citral, Linalool, CI 77492, CI77491.

    OdpowiedzUsuń

Popularne posty

Polub na FB

Subscribe