Naturalna pielęgnacja Piggy Mam!


Dzień Mamy to świetna okazja, aby obdarować ją naprawdę ciekawymi kosmetykami i zachęcić do zmian! Postanowiłyśmy pokazać Wam, jak wygląda pielęgnacja naszych mam - może zainspirujemy Was i pomożemy w ten sposób z wyborem prezentu przy najbliższej okazji? 



#Mama Ani - Beata



Moja mama odziedziczyła świetne geny i nigdy nie miała większych problemów skórnych – nawet za czasów nastolatki. Obecnie jej potrzeby skórne to jedynie przeciwdziałanie powstawaniu zmarszczek i walka z nielicznymi przebarwieniami słonecznymi. Ma 51 lat J Mama jest fanką minimalizmu kosmetycznego – kiedyś używała jedynie płynu micelarnego lub mleczka i jednego kremu! Jej makijaż też jest bardzo delikatny – ogranicza się do czarnej mascary i pomadki. Nasze kosmetyczki wyglądają więc zupełnie inaczej ;) I tak jak na początku mama raczej kręciła nosem na naturalną pielęgnację, tak teraz chętnie używa kosmetyków, które jej polecam. Ba, sama zaczęła czytać składy i wynajdywać co nowsze marki w drogeriach! Jak obecnie wygląda jej pielęgnacja?




Moja Mama nie używa żeli, ani mydeł do twarzy, jej oczyszczanie wygląda podobnie zarówno rano, jak i wieczorem, a jego podstawą jest porządny płyn micelarny. Bardzo podpasował jej  Sylveco lipowy i z powodzeniem zużyła już kilka buteleczek. Czasami używa też płynu Biolaven, jako że uwielbia mocno pachnące kosmetyki – a ten idealnie trafia w jej gusta.


Po oczyszczaniu przyszła pora na tonizację i nawilżanie. Jak tonik, to tylko hibiskusowy Sylveco, który delikatnie rozjaśni cerę i przygotuje ją pod dalszą pielęgnację. Rano mama nakłada ulubiony krem – zmienia je równie często co ja i ostatnio wybór padł na lekki rewitalizujący od Clochee. Przy cieplejszych temperaturach sprawdza się idealnie – szybko się wchłania i dobrze ujędrnia, a także uelastycznia skórę - dzięki zawartości kwasu hialuronowego. Wieczorem do gry wchodzi serum z witaminą C – oczywiście to od Resibo. I tak jak mamie ciężko było się przekonać do kosmetyków „olejowych”, tak dla tego produktu totalnie straciła głowę! Wcale jej się nie dziwię.  Jak sama mówi –  efekt botoksu w małej fiolce.



Kiedy moja mama postanowi już się pomalować, to zazwyczaj wybór pada na podkład mineralny. Bardzo podpasował jej ten od Earthnicity, bo daje najbardziej naturalny efekt ze wszystkich minerałów, które jej pokazałam. Lubi go za delikatne krycie (wystarczające na zamaskowanie przebarwień) i za to, że praktycznie nie czuć go na skórze. A jak tusz, to tylko BoHo – jest łagodny dla oczu i daje świetny efekt (możecie o nich poczytać tutaj).

#Mama Moniki - Jola

Moja mama też nie zaskakuje wieloetapową pielęgnacją i przepychem – stawia na minimalizm. Nigdy nie miała większych problemów z cerą, jednak jest piegusem (z prawdziwego zdarzenia) i posiadaczką ekstremalnie naczynkowej skóry. Zimą jest to widoczne najbardziej, mama zamienia się w… Rudofla ;) Dlatego coraz poważniej podchodzi do tematu zamykania naczynek laserowo. Nie ma wielu zmarszczek, sporadycznie występują na czole i w okolicach oczu. Jest po 40-stce :)

Przez całe życie się nie malowała, naprawdę! I powiem Wam jedno… wyszło jej to na dobre. Porównując do wyglądu skóry jej koleżanek (nawet młodszych), mogę śmiało powiedzieć, że wygląda świetnie! Jedyny makijaż, który wykonuje to tusz do rzęs (Physician’s Formula lub BoHo) i kreska na górnej powiece brązową kredką Lily Lolo. Lubi podkreślić też brwi rudawym cieniem do powiek.


Jeśli chodzi o poranną pielęgnację to główne skrzypce gra płyn micelarny. Mama stosuje na zmianę Clochee i Sylveco. Poźniej czas na tonik - na razie niezmiennie króluje Santaverde. Nie znosi mocnych zapachów, dlatego niekiedy kręci nosem na kosmetyk, który jej proponuje. Przynajmniej nauczyłam się już szukać tych, które nie są zbyt duszące. 


Po tonizacji czas na krem. Na pierwszy ogień idzie Mokosh pod oczy – niezastąpiony pogromca cieni i worków pod oczami. Niestety, moja mama nie jest największą fanką picia wody, co niestety jest skutkiem obrzęków. 

Jej największym ulubieńcem jest zdecydowanie krem z Phenome – Luminous. Odkąd go wypróbowała po raz pierwszy wiedziała, że zostanie z nią na dłużej. Uwielbia uczucie lekkiej warstewki kremu na skórze, musi czuć, że "coś na nią nałożyła". Bardzo odpowiada jej też zapach orzeźwiającego jabłka. Oprócz tego ma też genialny skład! To już 2 słoiczek, a kolejne 2 czekają w kolejce (to wina promocji w SuperPharm).

Oczywiście potem krem z filtrem! Wybór padł na lekki BB z Andalou Naturals, które jest bombą antyoksydantów, wyrównuje koloryt i chroni przed promieniowaniem słonecznym. Idealny do piegowatej cery naczynkowej. W składzie znajdziemy też witaminę C.


Wieczorny rytuał rozpoczyna się od mleczka z Alterry. Kolejny etap to płyn micelarny i tonik Santaverde. Mama natrafiła tak naprawdę na niego dzięki mnie (o dziwo). Niestety u mnie się nie sprawdzał zbyt dobrze. Z racji tego, że zapach różany to jeden z jej ulubionych, wiedziałam, że warto jej go podsunąć. I miałam rację! Sprawdza się świetnie, a w dodatku ma bardzo dobry atomizer, który nie „pluje”.Moja mama także pokochała serum z Resibo, ma już 3 buteleczkę i na pewno to nie jest jej ostatnia ;) Jak kiedyś powiedziała: „ładnie mnie wygładza!”.

Życzymy sobie, aby nasze skóry wyglądały za 20 lat tak, jak naszych mam :)

Zobacz też:

4 komentarze

  1. Minimalizm najlepszy ;) a ja myślałam że jesteście siostrami ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja mam pytanie czy gdzieś na polskich stronach można dostać ten krem BB Andalou?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tutaj: https://www.biovea.com/pl/mobile/product_detail.aspx?NAME=BALSAM-na-PIEKNO-WSZYSTKIE-W-JEDNYM-naturalny-odcien-z-SPF-30-2oz-58ml&PID=4045&OS=202&cid=23019&deptid=4&all=false&back=searchresults

      Jednak wtedy wychodzi drożej niż na iHerb.

      Usuń
  3. Czy będzie post o tym, jak dobrać kosmetyk mamie? Czy w związku ze zmarszczkami powinny się pojawić jakieś obowiązkowe składniki?

    OdpowiedzUsuń

Popularne posty

Polub na FB

Subscribe