Ranking naturalnych tuszy do rzęs


Znaleźć tusz z dobrym składem, który będzie się trzymał cały dzień i do tego podkreślał, wydłużał i przyciemniał rzęsy to nie lada wyzwanie. Jeśli kiedykolwiek zaczęłyście poszukiwania "tego jedynego" to z pewnością wiecie o co chodzi. Niestety, naturalne tusze to zupełnie inna bajka. Rządzą się innymi prawami niż "te zwykłe". Są zazwyczaj bardziej wodniste, mogą się obsypywać (ale to w sumie dotyczy każdej masacry) i na pewno nie dadzą niesamowitego efektu sztucznych rzęs. Mimo wszystko, mają wiele plusów - nie drażnią oczu, łatwo je zmyć, są jednocześnie odżywką i naturalnie podkreślają. Efekt zależy oczywiście od naszego punktu wyjściowego, czyli - długości, gęstości i koloru rzęs. 

Nie da się ukryć, że wiele tradycyjnych mascar często działa drażniąco na oczy, ciężko je zmyć, a do tego osłabiają rzęsy. Wiele dziewczyn sięga wtedy po odżywki, które niekiedy kosztują kilkadziesiąt lub kilkaset złotych. Nie lepiej zadbać o dobry, odżywczy skład tuszu? :) Różnica w kondycji rzęs jest ogromna, naprawdę. Podczas gdy mamy makijaż, możemy je równocześnie pielęgnować. 

Na rynku pojawia się coraz więcej propozycji w tej kategorii. Rozstrzał cenowy jest dość spory. Można dostać tusz z fajnym składem już od 20 kilku złotych. Niestety, zła wiadomość jest taka, że INCI to jedno a trwałość i efekt końcowy to drugie... Kolejna sprawa to fakt, że każda masacara może wyglądać zupełnie inaczej na różnych rzęsach, także nie zrażajcie się na samym początku. My też nie trafiłyśmy od razu ;)


NASZ RANKING NATURALNYCH TUSZY DO RZĘS

4. Physician's Formula Organic Wear Masacara (7,5 ml)



To był nasz pierwszy naturalny tusz, dlatego mamy do niego największy sentyment. Marka Physician's Formula ma w swojej ofercie linie Organic Wear, która wypada naprawdę nieźle na tle innych kolorówek. Mascara ma bardzo wygodną silikonową szczoteczkę, która bardzo dobrze rozdziela i wydłuża rzęsy. Nie pogrubia ich jakoś znacząco, ale na pewno podkreśla. 

Niestety, tusz nie należy do najtrwalszych i trochę się obsypywał (przynajmniej u nas). Warto go wypróbować, jeśli nie macie zazwyczaj z tym problemu. Można go dostać w Douglasie, w niektórych miejscach nawet stacjonarnie.

3. Zuii Organics Naturalny wydłużający tusz do rzęs (7 ml)



Zuii to zdecydowanie wyższa półka jakościowa, ale też cenowa. Zaczniemy od tego, że pięknie pachnie różą i nie jest to sztuczny zapach, tylko pochodzący z naturalnego olejku eterycznego. Ma bardzo dobrą i precyzyjną szczoteczkę. Wydłuża rzęsy, wyraźnie je rozdziela, ale mniej pogrubia (jeśli zależy Wam właśnie na tym efekcie to przeglądnijcie inne tusze od Zuii). Mascara bardzo dobrze się sprawowała, niestety dość szybko wysycha i trzeba porządnie dokręcać opakowanie. Głównie ze względu na cenę znajduje się na dole podium - ma mocnych konkurentów :)

2. Lily Lolo Naturalny tusz do rzęs (7 ml) 



Uwielbiamy minerały od Lily Lolo, więc oczekiwania wobec tuszu wcale nie były małe. Marka nie zawiodła i tym razem. Nie obsypuje się, nie robi pieczątek. Za to przyciemnia, wydłuża, lekko pogrubia i trzyma się cały dzień na rzęsach. Szczoteczka jest wykonana z włosia, ale nie zostawia grudek. Jedyny minus to opakowanie - biały kolor to fatalny pomysł na kosmetyki kolorowe. Idealnie się sprawdza do codziennego makijażu. Można spokojnie nakładać stopniowo więcej warstw, rzęsy nie będą się sklejać. Świetnie się nada dla nowych w temacie jako "elementarz naturalnych mascar" :) 

1. Boho Tusz do rzęs Natural Noir (6 ml)



Skubaniec wygląda na tusz w wersji mini, ale tak naprawdę ma tylko 1 ml mniej od pozostałych! Wyhaczyłyśmy go dzięki jednej z naszych obserwatorek na Instagramie - chwała dla niej. Marka Boho pojawiła się w wybranych Rossmannach, niestety nie zagościła tam na długo (wielka szkoda). Udało nam się jednak dostać ten tusz stacjonarnie. 

Ma dość małą szczoteczkę w porównaniu ze standardową, ale dzięki temu można nią lepiej manewrować. Jest świetna do malowania dolnych rzęs. Ten tusz należy do tej grupy, gdzie należy trochę odczekać zanim "dojdzie do siebie" z uwagi na początkowo wodnistą konsystencję (może robić wtedy pieczątki). Niemniej jednak efekt jest wart zachodu. Nie mamy żadnych zastrzeżeń, sprawdza się bez zarzutu. Chyba najbliżej mu do efektu "tradycyjnej mascary". Zdecydowanie wygrywa jeśli chodzi o stosunek ceny do jakości. Występuje jeszcze w 2 kolorach - brązowym i kobaltowym. Jeśli nie dorwiecie go w swoim Rossmanie, możecie go zamówić w sklepie internetowym Oneorganic :) 



Tak się prezentuje nasza czwórka. Warto zaznaczyć, że żaden tusz nie jest idealny w 100% i nie u każdego wszystkie się sprawdzą. Żaden tusz nie podrażnił oczu, a dodatkowo wzmocnił rzęsy. Mimo wszystko, zachęcamy Was do wypróbowania tuszy z lepszym składem - na pewno zobaczycie różnicę. Wiemy, że jeszcze sporo mascar przed nami, dlatego nie kończymy poszukiwań :) 

Jakie tusze znajdziemy w Waszych kosmetyczkach? Która mascara najbardziej wpadła Wam w oko z naszego zestawienia? 


Zobacz też:

19 komentarze

  1. Polecam wypróbować tusz do rzęs Avril. Najlepszy jak dla mnie ;) tani a bardzo dobry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopisujemy do wish listy!

      Usuń
    2. U mnie to był koszmar.. Nigdy wcześniej nie musiałam wyrzucic tuszu-ten niestety wyrzuciłam.. Możliwe, że trafiłam na stary, ale nie nadawał się do niczego..
      Ja natomiast mogę polecić 12hours stay alverde - genialny! jak już nauczymy się posługiwac nietypową szcoteczką;) ładnie wydłuża, rozdziela, pogrubia i się zupełnie nie kruszy ani nie maże.. Póki co to mój najlepszy tusz naturalny (a kilka już przerobiłam..)

      Usuń
    3. Popieram ! Avril to mój pierwszy tusz naturalny i od razu trafiłam. Jest bardziej trwały nix drogeryjnr :)

      Usuń
  2. Ja korzystam z Benecos - NATURAL VOLUME MASCARA MAXIMUM. Mam mieszane uczucia:) Z jednej strony rzęsy wyglądają doskonale, nie są posklejane a bardzo ładnie podkreślone pogrubione i wydłużone. Z drugiej strony nie można w nich uronić ani łezki gdyż od razu strasznie pieką oczy a tusz rozmazuje się na całą twarz:/ Chyba spróbuję BOHO :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbować zawsze można :) U nas świetnie się sprawdził!

      Usuń
  3. U mnie Zuii w ogóle się nie sprawdził. W ogóle nie było widać wytuszowania nawet jak pracowałam nad tym 15 minut :(. Zero wydłużenia, sklejał rzęsy. Bardzo delikatnie było go widać. Żałuję wydanej stówy... Trafił do kosza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie lepiej było go zareklamować czy coś? Bo być może to był feralny egzemplarz.

      Usuń
    2. Miałam taki sam problem i naturativ sam wyszedł z inicjatywą bym odesłała używany produkt :)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za wpis Dziewczyny - czekałam na Wasze wrażenia po użyciu maskary z Boho. Używam go od jakiś dwóch miesięcy, kiedy przez przypadek odkryłam go w Rossmannie Galerii Katowickiej. Postanowiłam wypróbować też inne kosmetyki tej firmy i nie żałuję! Faktycznie, tusz na początku był bardziej wodnisty, zdarzały się pieczątki i obsypywanie po całym dniu noszenia, ale czas faktycznie działa na korzyść. Zauważyłam też, że stan moich rzęs znacznie się poprawił (używam też oleju rycynowego na noc).
    Polecam Wam matowe szminki (fajne kolory, dobrze napigmentowane i chwilę się trzymają), cienie do powiek i lakiery do paznokci. Jedynie co nie do końca mnie przekonało, to podkład w kremie - do wyrównania kolorytu ok, ale w moim przypadku podkreślał suche skórki (a może też przyczyniał się do wysuszania? trudno mi stwierdzić).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kupiłam puder brązujący, najciemniejszy z palety, który jednak mimo mojej jasnej karnacji jest i tak jasny :) muszę go sporo użyć żeby było cokolwiek widać, ale podoba mi się niesamowicie efekt. Jest tak delikatny, że nie ma wielkiego odcięcia na twarzy, ale widać bardzo ładnie podkreślone rysy. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam :) Użyłam go na wesele ostatnio i wytrzymał naprawdę długo. Minusem na pewno jest to, że się osypuje, ale to pierwszy taki naturalny puder więc może tak mają. Ja lecę zrobić zapas tuszu Boho, bo jestem nim zauroczona.

      Usuń
  6. Wspomniany Avril to jeden z gorszych tuszy jakie kiedykolwiek miałam. Co prawda pięknie podkreślał rzęsy ale dając przy tym naturalny efekt. Zmorą było odbijanie się tuszu pod okiem już po 30 minutach, nie wspominając o osypywaniu i kruszeniu się. Nie zużyłam go do końca. Zamówiłam wydłużający tusz marki ZUII i jak do tej pory jestem ogromnie z niego zadowolona. Daje niesamowity efekt na moich długich rzęsach, dodatkowo przyjemnie pachnie, a co najważniejsze nie odbija się i nie osypuje przez cały dzień ;) Bardzo miła odmiana po tuszu Avril.

    OdpowiedzUsuń
  7. A jak trochę nie na temat, jaki krem na dzień polecacie dla skóry mieszanej? :) Oczywiście z jakimś przyjemnym składem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :) Ciężko doradzić nie znając za bardzo dokładnych problemów Twojej skóry. Napisz do nas na FB ;)

      Usuń
  8. Bobo i Lili lolo najbardziej mnie zainteresowały,najczęściej sięgam po standardowe tusze drogeryjne ��

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziewczyny, a co powiecie na taki ranking tyle że z naturalnymi podkładami w płynie? Widziałam z mineralnymi, ale u mnie się nie sprawdzają, robi się "ciasto" na czole.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbieramy na razie zawodników do bitwy ;) A próbowałaś różnych kremów pod minerały, innych pędzli, technik, podkładów?

      Usuń

Popularne posty

Polub na FB

Subscribe