PiggyPEG Keg #7 styczeń


W styczniu przewinęło się u nas sporo nowości! Nawet tych makijażowych się trochę znalazło :) Mamy też kilka propozycji na zimowe SOS, a także parę odkryć z drogerii. To chyba jeden z największych Kegów do tej pory. Coś czujemy, że wiele produktów wpadnie Wam w oko - koniecznie dajcie znać w komentarzach, co zwróciło najbardziej waszą uwagę! 

#Ania

1. Tusz LilyLolo


Jeżeli obserwujecie nas na bieżąco, to na pewno zdajecie sobie sprawę, jak ciężko było nam znaleźć idealny tusz. Naturalne maskary, mimo świetnego składu mają swoje wady np. obsypują się lub nie są trwałe.  Po miesiącach poszukiwań znalazłyśmy kolejny ideał (pierwszy był z Zuii Organic)! Używam tego tuszu od dłuższego czasu i nie mogę nic złego o nim powiedzieć, jedynie same "ochy" i "achy". Chociaż moje rzęsy są naturalnie długie, to ta maskara naprawdę pięknie je podkreśla. Nie podrażnia oczu, łatwo się ją aplikuje i ma bardzo odżywczy skład. Jest świetna! 

2. Rozświetlające serum do twarzy z witaminą C IOSSI

Przyszła zima, a wraz z nią czas na walkę z przebarwieniami. Używam tego serum jako wspomagacza w kuracji kwasami, ze względu na zawartość oleju z dzikiej róży (uwaga, barwi skórę i pościel !). Używałam serum co drugi dzień na noc, ponieważ moja skóra nie reaguje łatwo na zmiany kosmetyków. Po paru tygodniach stosowania mogę powiedzieć, że cera faktycznie jest rozjaśniona i promienista. Naprawdę warto wypróbować ten kosmetyk na własnej skórze! 


3. Balsamy do ust EOS

Balsamy EOS znam od dawna - mają świetny skład i przeurocze opakowania. Jednak odkąd odkryłam pomadkę od Sylveco, ciężko było ją przebić pod względem działania. EOSy dostałam w prezencie i na nowo je pokochałam. Są mega wydaje, pięknie pachną i faktycznie mocno odżywiają usta. Co więcej, cenię tę balsamy za to, że nie zawierają substancji zapachowych, a jedynie naturalne ekstrakty i olejki eteryczne. Mój ulubiony smak to zdecydowanie mięta! Pozostawia miłe uczucie chłodu na ustach :)


#Monika

1. Mydło z ekstraktem z aloesu Organic Shop

Kiedy skończyło mi się moje ulubione Yope, potrzebowałam czegoś na szybko. Wyhaczyłam w drogerii mydło w płynie od Organic Shop. Spośród kilku wersji zapachowych wybrałam aloes (inne były zbyt mocne). Muszę przyznać, że świetnie się sprawdzało i starczyło mi na naprawdę długo. Buteleczka nie jest tak urzekająca, jak w przypadku Yope, ale na pewno będę do niego wracać. Nie wysusza rąk, ładnie się pieni i ma przyjemny, delikatny zapach. 



2. Szampon do włosów normalnych z chmielem Lavera

Co robić kiedy kończy Ci się ulubiony szampon, a nigdzie nie możesz go dostać (chyba, że w Stanach, a za wysyłkę płacisz dwukrotność wartości produktu... Mowa tutaj oczywiście o szamponie Zatik)? Wtedy uporczywie szukasz godnego zastępcy. Poprzeczka była postawiona dość wysoko ze względu na to, że mam bardzo wrażliwą skórę głowy i unikam w składach Cocamidopropyl Betaine (jeśli chodzi o szampony), ponieważ właśnie ten składnik powoduje u mnie swędzenie i  przesuszenie skalpu. Zupełnie przypadkiem, podczas zakupów w Tk Maxxie, wpadł mi w ręce szampon z Lavery. Oczywiście dawałam mu małe szanse na dorównanie poprzednikowi, a niesłusznie, bo okazał się rewelacyjny! Ma bardzo przyjemny zapach, który długo utrzymuje się na włosach, dobrze się pieni, nadaje objętości i blasku - jest naprawdę świetny! Cena też przystępna, więc na pewno do niego wrócę, a nawet skuszę się na inne szampony z tej marki. 

3. Pasta do zębów Himalaya Oganique 

Wychodzi na to, że styczeń był miesiącem przypadków, bo zakupu tej pasty też nie planowałam. Przyznam, że moją uwagę przykuło opakowanie. Marka Himalaya jest dość specyficzna... zdarzają jej się niezłe składowe wpadki, ale też ma kilka fajnych produktów, np. pomadki. Pasta z serii Organique jest w 100% naturalna, napakowana ekstraktami i naprawdę dobrze smakuje. Za 150 ml (2 razy większa pojemność od standardowej pasty) zapłaciłam w promocji 18.99 zł, czyli o około 5 zł mniej niż w cenie regularnej. Można ją kupić w drogeriach SuperPharm, warto wypróbować, szczególnie jeśli nie używacie past z fluorem. 


4. Krem kokosowy Nacomi

Olej kokosowy w kremie? Kto by pomyślał! Fajny jest, naprawdę fajny. Jedyne co mi w nim przeszkadza to dodany zapach, naturalny kokosowy w zupełności by wystarczył. Super się sprawdza do rąk, do stóp, jako balsam do ciała, a nawet do twarzy pod makijaż (pod minerały też). W dodatku to świetna baza na bardziej bogaty krem - możemy do niego dodać żel hialuronowy, olejki eteryczne, czy ekstrakty, aby jeszcze podkręcić jego właściwości. Niska cena i wielofunkcyjność sprawiają, że chce się go mieć w swojej kosmetyczce. Warto jeszcze dodać, że szybko się wchłania, ma piankową konsystencję i nie pozostawia tłustej warstwy, nawet się nie świeci. W dodatku jest idealny do podróżowania - 1 kosmetyk, wiele zastosowań :) 

5. Skin Food krem odżywczy Waleda

To jest prawdziwa maść SOS! Działa cuda i tutaj absolutnie nie przesadzam. Zimą moja skóra bardzo źle znosi wahania temperatur. Miałam kłopot z miejscowymi przesuszeniami na rękach. Nic nie działało... wszystkie moje sprawdzone sposoby nie dały rady. W SuperPharmie (znowu) zwróciłam uwagę na ten krem, ponieważ był w promocji (jak się okazało potem, wcale nie był...). Ma bardzo odżywczy skład o silnie regenerującym i łagodzącym działaniu. Konsystencją przypomina gęsty krem, a nawet maść. Ma dość ciekawy zapach, według mnie trochę leśno-orientalny, choć brzmi to raczej absudalnie ;) Skin Food zostanie ze mną chyba już na zawsze, jako ratunek na wszelakie przesuszenia i zaczerwienienia. Małe "ale" - nie jest odpowiedni dla wegan. 



4. Minerały Neauty 

Nie lubię testować nowości, kiedy mam już sprawdzone produkty, jednak wiele z Was pytało o recenzje minerałów Neauty. Zamówiłam kilka próbek - podkładów, cieni do powiek i pudru matującego. Cała marka prezentuje się bardzo obiecująco, głównie ze względu na atrakcyjne ceny. 

Róż Magnolia Bud


Różu nie zamówiłam sama, dlatego że mam jeszcze dwa do wykończenia, a są niezwykle wydajne - dostałam go w gratisie do reszty zamówienia. Jestem nim tak zachwycona, że naprawdę bardzo się powstrzymuje od jego zakupu (póki co). Jest idealny do jasnych cer, pięknie podkreśla koloryt skóry i jest bardzo dobrze napigmentowany - mimo to nie zrobicie sobie nim krzywdy :) Ma w pełni matowe wykończenie. Bladziochy i makijażowe minimalistki to coś dla was! 

Podkład kryjący Golden Fair


Mam swoją mocną grupę ulubionych minerałów, więc ciężko jest dobić do ich poziomu. Podkład od Neauty (wersja kryjąca) w żaden sposób nie odstaje od moich ulubieńców, a nawet mogę powiedzieć, że jakością dorównuje Lily Lolo. Jest to rzeczywiście podkład kryjący, dwie warstwy spokojnie wystarczą, aby uzyskać efekt naturalnego kamuflażu - tak, naturalnego :) Co je wyróżnia od innych? Zawartość ekstraktu z owsa, który ma działanie przeciwzapalne, antybakteryjne, regenerujące i łagodzące podrażnienia. Minerały dają efekt stapiania się ze skórą, są praktycznie niewidoczne i z pewnością nie dają efektu tzw. maski ;) Jeśli jeszcze nie znacie naszego wpisu o podkładach mineralnych zajrzyjcie tutaj.

Puder także okazał się świetny. Zawiera w składzie puder bambusowy, który pochłania sebum i na długo matuje. Dzięki temu, że znajdziemy też w INCI mikę, efekt końcowy będzie bardzo naturalny, pół satynowy. Świetna propozycja dla wszystkich wielbicielek pudrów :) Mi w zupełności wystarcza podkład mineralny, ale warto było go wypróbować. 

Jeśli chodzi o cienie do powiek, musicie mi dać jeszcze chwilę na przetestowanie. Zapewne pojawią się w kolejnym poście o naturalnej kolorówce :)

Powyżej mam jeszcze dla Was zestawienie wszystkich minerałów, których używam, żebyście porównały sobie odcienie. Mam nadzieję, że będzie to trochę pomocne w wyborze. Wszystkie kolory są w odcieniach ciepłych lub oliwkowych, dedykowane cerom jasnym. 

Zobacz też:

25 komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Keg - z angielskiego "baryłka, beczułka", czyli nasz comiesięczny zbiór. Tak, żeby nie było milionowego "denka" ;)

      Usuń
  2. A ja totalnie nie rozumiem szału na eosy. Mi one nic nie robią. Ale to po prostu NIC. Maziam i maziam po tych ustach a uczucie nawilżenia znika po sekundzie. Może i maja dobry skład ale sylveco z cukrem jest milion razy lepsze lub pomadka make me bio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla każdego coś innego :) Jednak faktem jest, że pomadka cukrowa Sylveco to rzecz genialna.

      Usuń
    2. Zgadzam się. Mnie wręcz wysuszał usta więc u mnie zdecydowanie się nie sprawdził.

      Usuń
  3. Muszę sobie koniecznie sprawić Waledę bo być może okazałby się dobrym wspomagaczem leczenia egzemy :) poszukam go online :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A znacie jakiś sposób na usunięcie plam po olejku z pościeli?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli wszelkiego rodzaju sody, wybielacze i inne proszki nie działają to raczej będzie ciężko je usunąć :(

      Usuń
  5. Wpisuje na liste zakupów krem kokosowy z Nacomi 😉 juz dawno się do niego przymierzam ale teraz mnie skusilyscie do zakupu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ten krem Nacomi i jest genialny!

    OdpowiedzUsuń
  7. Już jakiś czas przymierzam się do kupna próbek podkładu od Neauty ale nie mam bladego pojęcia jakie odcienie wybrać :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej kupić po 1 próbce z każdego odcienia :) Każdy kolor jest opisany, więc z łatwością wybierzesz trio na testy.

      Usuń
  8. Hej, wspomnialyscie o kwasach, macie coś do polecenia? Dodam, że zależy mi na czymś silniejszym;) pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzyj do posta o cerze problematycznej, tam znajdziesz notkę o kwasach :)

      Usuń
  9. Ciekawe kosmetyki chętnie coś sobie wypróbuję :) Ostatnio bardzo polubiłam postać serum, wspominasz tu o witaminie C. Ja mam serum LIQ CC rich i to było moje wielkie odkrycie. Ten kosmetyk jest stworzony dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja czekam na jakieś propozycje dot. antyperspirantów z dobrym składem. Niestety Ałun ani Lavera nie wytrzymują u mnie zbyt długo w ciągu dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lavera to nie antyperspirant a dezodorant - to duża różnica. Szykujemy taki post, na pewno się pojawi na naszym blogu ;)

      Usuń
    2. Ooo to nawet nie wiedziałam. Człowiek się uczy całe życie :-) Czekam w takim razie na taki post :-) Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Z przyjemnością wypróbuję krem Nacomi, bo uwielbiam kokos :) Polubiłam też witaminę C, ja stosuję serum marki Liqpharm i też jestem bardzo zadowolona z efektów. O tym Iossi nie słyszałam, ale chyba przeszkadzałoby mi barwienie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czy serum Iossi sprawdzi się również w przebarwieniach potrądzikowych? Czy polecacie jakieś inne produkty, które są skuteczne w walce z przebarwieniami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej jako kuracja wspomagająca. Niestety przebarwień nie usuniemy kremami czy innymi specyfikami. Do tego będzie potrzebna głębsza interwencja w postaci zabiegów, ingerujących w głębsze warstwy skóry (np. kwasy, mikrodermabrazja) :)

      Usuń
  14. TK Maxx w Renomie czy w Magnolii? :) Byłam ostatnio w Renomie poszukać Konjaków, ale niestety nie było tych oryginalnych z The Konjac Company, tego szamponu z Lavery również nie widziałam i zastanawiam się do której galerii jeździć i polować, bo niestety do żadnej z nich nie mam po drodze.

    OdpowiedzUsuń

Popularne posty

Polub na FB

Subscribe