PiggyPEG KEG #4 październik


Duże wahania temperatur dały się w tym miesiącu we znaki. Skóra narażona na tak niejednostajne warunki atmosferyczne po prostu wariuje. Październik zdecydowanie nie był miesiącem pięknej cery... Wiecznie zaczerwieniona z widocznymi naczynkami, raz sucha, raz przetłuszczająca się. No cóż, trzeba było ją ratować! Znalazłyśmy kilka produktów, które pomogły nam załagodzić skutki nieprzyjemnej pogody i troszkę pocieszyć naszą skórę :)

#ANIA

Resibo Tonik nawilżający

Moja skóra ostatnio lubi się miejscowo przesuszać, co jest całkiem normalne o tej porze roku. Nawet moje ukochane hydrolaty nie dawały rady w starciu z suchymi skórkami i potrzebowałam czegoś naprawdę mocno nawilżającego. Postawiłam na Resibo, bo ich tonik zawiera kwas hialuronowy, który dobrze trzyma wodę wewnątrz naszej skóry. Spisał się lepiej niż myślałam! Cera wygląda promieniście i jest miękka - tak jak lubię. Uwielbiam ten tonik w roli odświeżającej mgiełki latem i nie spodziewałam się, że jesienią też tak dobrze zda egzamin :)



Make Me Bio Orange Energy Krem dla cery normalnej

Po genialnym Garden Roses przyszedł czas na Orange Energy od Make Me Bio. Moja skóra uwielbia hydrolat pomarańczowy, dlatego postanowiłam wybrać krem właśnie z tym składnikiem - nie zawiodłam się. Skóra jest dobrze nawilżona i miękka, krem szybko się wchłania i dobrze nadaje się pod makijaż. I co najważniejsze - nie zapycha porów (przynajmniej moich). To zasługa kompozycji składu - gliceryna na którą ostatnio źle reaguje znalazła się na końcu składu. Ten krem na pewno pozostanie wysoko w moim rankingu.

Cosnature Pianka myjąca do twarzy z trawą cytrynową

Ta niepozorna niemiecka firma bardzo przypomina mi Alterrę. Składy produktów są proste i w dobrej cenie. Ich pianka pozytywnie mnie zaskoczyła - nie ściąga skóry, pozostawia za to uczucie odświeżenia. Używam jej na zmianę z tymiankowym żelem Sylveco, aby nie przyzwyczaić skóry do danego kosmetyku. Po kilku tygodniach stosowania nie zauważyłam żadnych negatywów. Skóra jest rozjaśniona i co najważniejsze - nie jest przesuszona. A przy chłodniejszych temperaturach o to bardzo łatwo.


#MONIKA

The Konjac Sponge Company  - gąbeczka z różową glinką

Ależ byłam szczęśliwa, że udało mi się ją dorwać w TK Maxx (oczywiście) za połowę ceny! Dawno nie gościła w mojej pielęgnacji, a przyznam, że trochę się za nią stęskniłam. Idealna na rano, świetna do zmywania pozostałości olejku do demakijażu. Absolutnie nie podrażnia, a pięknie łagodzi wszelkie stany zapalne. Dzięki swojej strukturze lekko (bardzo lekko) peelinguje naskórek. Dbam o nią, także mam nadzieję, że co najmniej do grudnia pociągnie ;) Jest wiele wersji tych gąbeczek, także każdy na pewno dobierze dla siebie idealną. O Konjacu mówiłyśmy też więcej w tym poście.

 Couleur Caramel BB cream

Przyszły niskie temperatury, przyszły też suche skórki - a jak! Minerały nie bardzo pomagały w tej sytuacji, więc szukałam innego rozwiązania. BB od Couleur Caramel wpadł w moje ręce w idealnym momencie. Jego krycie określiłabym jako średnie, jednak można je stopniować. Świetnie dogaduje się z korektorem mineralnym. Traktuje go często jako "niby bazę". Nakładam krem nawilżający (zazwyczaj Lush lub Make Me Bio), później BB Couleur, utrwalam go podkładem mineralnym (1 warstwą) i na koniec zakrywam to, co powinno zostać zakryte korektorem. Taka kombinacja wygląda niezwykle naturalnie i trzyma się calutki dzień w nienaruszonym stanie. Sam krem BB jest bardzo odżywczy, więc problem suchych skórek już mnie nie dotyczy (to też zasługa regularnych peelingów).

Lush Botanicals krem na dzień Sunglight

Ach, ten zapach... Najlepsze jest to, że ten krem zawiera same naturalne składniki i NATURALNE olejki eteryczne. Lush produkuje kosmetyki bez konserwantów, więc trzeba je przechowywać w lodówce. Na początku myślałam, że będzie to uciążliwe, bo jestem przyzwyczajona do trzymania kremów na toaletce. Po pewnym czasie nie tylko przyzwyczaiłam się do "lodówkowego" rytuału, ale zaczęłam traktować tę czynność jak serwowanie śniadania mojej skórze. Muszę przyznać, że już po kilku użyciach była zachwycona! Skóra jest miękka, pełna blasku, wygląda naprawdę zdrowo! Sunlight zawiera składniki, które świetnie się u mnie sprawdzają: hydrolat z róży damasceńskiej, betainę, olej z nasion granatu, olej z dzikiej róży, kwas hialuronowy, ekstrakt z aloesu czy ekstrakt z nasion truskawek... Nie wymieniłam nawet połowy substancji :) Ten kosmetyk nie należy do najtańszych, jednak jest wart zachodu. Muszę jeszcze dodać, że opakowanie skradło mi serce - minimalistyczne do granic możliwości, a tak piękne. Jak zamówicie, to zobaczycie jak pięknie są pakowane paczuszki Lush :)

Cosnature szampon zwiększający objętość z owocem granatu

Wybierając szampon, zawsze dobieram go do skóry głowy, a nie do rodzaju włosów. Dlaczego? Dlatego, że z podrażnionym czy przetłuszczającym się skalpem nigdy nie będziemy mieć zdrowej czupryny. Nie lubię testować nowych kosmetyków do włosów, bo zawszę obawiam się niepożądanej reakcji. Moja skóra głowy jest bardzo wybredna i niestety tylko kilka kosmetyków jej odpowiada. Na szczęście szampon od Cosnature został zaakceptowany, a i włosy się ucieszyły ;)  Jeśli miałabym krótko opisać ten kosmetyk to powiedziałabym, że ma on bardzo prosty, ale jednocześnie łagodny skład. przyjemnie pachnie i jest w przystępnej cenie, a nawet dobrze się pieni - po prostu dobry szampon.

Zobacz też:

22 komentarze

  1. tak często powtarzają się niektóre (całkiem drogie marki), że wygląda to na sponsorowane posty. warto byłoby to zaznaczyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokazujemy produkty, których używamy :) A jeśli coś będzie sponsorowane to damy znać ;)

      Usuń
    2. Może po prostu to dobre marki po które warto sięgać a cena, każdy kupuje na co go stać 😉

      Usuń
  2. Ten BB od dawna za mną chodzi ale najpierw skuszę się na próbkę 🙂 Krem z make me bio mam w próbkach więc chętnie go sprawdzę 🙂 Mam od nich krem pod oczy, zapowiada się super 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej zamawiać próbki, żeby potem nie żałować :)

      Usuń
  3. Mam problem z gąbkami z Tk Maxx. Zawsze kiedy nie pójdę to trafię na jakaś ze The Konjac Sponge Company, ale mają one w środku opakowania wodę i są miękkie, a opakowanie jest zamknięte. Przecież to niszczy te gąbki. Bez powietrza nie wysychają i bakterie zaraz się tam znajdą. Ta, którą mam z Juicy Shop, była twarda jak skała w opakowaniu. Doczytałam już wszędzie gdzie się da, że tak właśnie powinno być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa uwaga, my natrafiłyśmy zarówno na miękkie jak i twarde. Dziwne, że te sprzedawane w Tk się różnią od innych...

      Usuń
    2. Jak będę w pobliżu sklepu to sprawdzę znowu. Porobię sobie dokładnie zdjęcia i sprawdzę w internecie co i jak :)

      Usuń
  4. Dziewczyny, z w zeszłym roku na minusowe temperatury polecałyście krem odżywczy Resibo. Myślicie,że połączenie kremu nawilżającego z Make me bio + bb odżywczy dadzą radę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałabyś sprawdzić na sobie, ale my nie widzimy przeciwskazań :)

      Usuń
  5. Ten krem Make Me Bio doskonale wpisałby się w moją pielęgnację. Ostatnio zakochałam się w witaminie C i stosuję serum LIQ CC light. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uzywałam gabki konjac, jestem zachwycona ale niestety przestalam uzywac przed obawa roznoszenia pryszczy? Co sadzis o niej pod kontem roznoszenia pryszczy? Uzywac czy nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej jest wybrać gąbeczkę o działaniu antybakteryjnym - z węglem czy zieloną herbatą. Co jakiś czas powinno się wyparzyć Konjac i koniecznie trzeba o niego dbać tak, aby zawsze dobrze wysechł :)

      Usuń
  7. Składniki: Mica, Zinc Oxide, Silk, Kaolin, CI 77491, CI 77492, CI 77493

    Co myślicie o tym składzie pudru annabelle minerals glow? szukam czegos do mojej twrazy która juz ma niedoskonałosci, a nie chce pogorszyc jej stanu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mamy absolutnie zastrzeżeń do składu. Minerały to świetny wybór :) Warto też pomyśleć o wersji matującej, jeśli masz tłustą skórę.

      Usuń
    2. Osobiście uważam, że do cery z niedoskonałościami minerały to najlepszy wybór! Miałam annabelle przez 6 miesięcy, do tego puder bambusowy i zapomniałam co to zaskórniki :) jedyne co Ci mogę doradzić to uważaj na połyskujące i rozświetlające kosmetyki, bo podkreślają niedoskonałości. Mat i lekko ciemniejszy korektor Twoim przyjacielem!

      Usuń
  8. Co sądzicie o składzie nowej odżywki do rzęs Biotebal?
    skład: Aqua, Glycerin, Disodium Phosphate, Panthenol, Biosaccharide Gum-1, Biotinoyl Tripeptide-1, Biotin, Bimatoprost, Euphrasia Officinalis Extract, Hydrolyzed Cucurbita Pepo Seedcake, Propylene Glycol, Xanthan Gum, Imidazolidinyl Urea, Methylparaben, Disodium EDTA, Citric Acid, Alcohol Denat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do konserwantów użytych w tej odżywce - nie radziłybyśmy stosować ich w okolicach oczu, szczególnie doboru formaldehydu, parabenów!

      Usuń
  9. Skład jest podobny do innych odżywek do rzęs, które są na rynku. Także zawiera Bimatoprost - substancję używaną do leczenia jaskry. Polecamy zajrzeć na nasz fanpage - tam znajdziesz analizę Long 4 Lashes oraz pobierzesz kieszonkową listę szkodliwych substancji :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziewczyny, mam zamiar zamowic krem z Make me bio po raz pierwszy i zastanawiam sie nad Orange Energy i Garden Roses. Zdecydujcie za mnie co powinnam przetestowac najpierw, zeby sie zrazic do marki! Cera normalna, bezproblemowa, tylko suche skorki na nosie ;) no i idzie zima ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oba kremy są świetne :) My jako pierwszy testowałyśmy Garden Roses i to właśnie on nas zachęcił do innych kremów od Make Me Bio, także może to znak ;)

      Usuń

Popularne posty

Polub na FB

Subscribe