PiggyPEG Keg #3 - wrzesień 2016

Kolejny miesiąc za nami...Wrzesień praktycznie przeleciał nam przez palce. Było też co świętować! 1 urodziny PiggyPEG! Testowałyśmy też kilka nowych kosmetyków. Jedne z nich okazały się być perełkami i na pewno zostaną z nami na dłużej, drugie nas troszkę zawiodły i raczej się z nimi już nie spotkamy.

#ANIA

1. Balsam do ust żurawina Mokosh
Co tu dużo mówić - Mokosh znowu mnie urzekł :) Tym razem winowajcą jest ich nowość - żurawinowy balsam do ust. Nie dość, że pięknie pachnie to jeszcze prezentuje się na ustach lepiej niż niejeden błyszczyk - to zasługa drobinek miki i malinowego koloru. A jak nawilża! Zimą sprawdzi się idealnie :) Jest tak dobry, że nawet nie przeszkadza mi nakładanie balsamu palcami, chociaż wolę pomadki w formie sztyftu.


2. Nawilżająca odżywka do włosów Vianek
Zauroczona peelingiem poziokowym od Vianka postanowiłam przetestować kolejny produkt tej firmy. Padło na odżywkę do włosów - akurat skończyła mi się moja ulubiona maska z Alterry. Niestety strasznie się zawiodłam. Zaznaczę, że nie wymagam od odżywki wiele, moje włosy są w dobrej kondycji, ale okrutnie się plączą podczas mycia i potrzebują delikatnego zmiękczenia. Odżywka Vianka nie robi dosłownie nic. Nie odczułam żadnej różnicy po jej nałożeniu. Kocham Sylveco i Vianka, ale niestety ten produkt nadaje się tylko do golenia.

#MONIKA

1. Pasta do zębów z propolisem Receptury Babci Agafii
Testowałam już kilka naturalnych past do zębów, ale ta jakoś dopiero teraz wylądowała w moim koszyku. Ma dość zaskakująco słodki smak (w składzie znajdziemy xylitol), ale jednocześnie daje uczucie odświeżenia. Mogę powiedzieć, że jest ok, jednak bardziej odpowiadały mi pasty z Organic People.

2. Hipoalergiczne masło do ciała Naturativ
Nie przepadam szczególnie za masłami, bo zazwyczaj wolno się wchłaniają i pozostawiają tłusty film. Muszę przyznać, że to było dla mnie niemałe zaskoczenie! Masło od Naturativ wchłania się momentalnie, pozostawiając skórę miękką i nawilżoną. Ma bardzo delikatny, nie drażniący zapach. Producent deklaruje, że jest to hipoalergiczna kompozycja, jednak my jesteśmy zdania, że kosmetyki hipoalergiczne powinny być pozbawione substancji zapachowych. Jeśli jednak nie występuje żadna nieporządana reakcja, nie widzimy przeciwskazań. Warto też dodać, że masło Naturativ jest niesamowicie wydajne. Używam go już ponad miesiąc, a praktycznie nic nie ubyło! Kosmetyk nie należy do najtańszych, ale w moim odczuciu jest naprawdę wart swojej ceny. Ze mną na pewno zostanie przez całą zimę!

3. Tonik z komórkami macierzystymi róży alpejskiej Nikel
Co jak co, ale toników/hydrolatów różanych przetestowałam już całkiem sporo. Moja skóra po prostu uwielbia każdą odmianę tego kwiatu. W toniku Nikel mamy do czynienia z różą damasceńską oraz z komórkami macierzystymi róży alpejskiej. Kosmetyk ma za zadanie wyrównywać koloryt, delikatnie napinać skórę i przywracać jej zdrowy, jędrny wygląd. Możliwe, że w dużej mierze to zasługa świetnego atomizera, ale ten produkt jest świetny! Idealnie odświeża, pobudza skórę. Sprawdza się zarówno rano jak i wieczorem. Jeśli macie problem z poszarzałą, zmęczoną skórą lub chcecie wyrównać koloryt, to zdecydowanie coś dla Was! Dla tych którzy szukają tańszego zamiennika polecamy zajrzeć do Mokosha i Mydlarni 4 szpaki po hydrolat różany :)

4. Kosmetyki marki Orico London (Tk Maxx)
Produkty tej marki okazały się tak genialne, że nie wiedziałam, który produkt Wam pokazać. Natknęłam się na nie w TK Maxx. Przyznam, że początkowo przyciągnęła mnie cena - 16,99 zł. Następnie sprawdziłam skład i okazało się, że jest fenomenalny. Jako pierwszą kupiłam maseczkę enzymatyczną. Była świetna, dlatego przy każdej następnej okazji w TK szukałam kolejnych produktów Orico. Udało mi się kilka znaleźć, każde w tej samej cenie. Jeśli macie dostęp do TK Maxx koniecznie musicie poszukać kosmetyków Orico London! Będą idealne dla wrażliwców i osób, których skóra jest naprawdę wybredna. Stancjonarnie niestety nigdzie indziej ich nie złapiemy, a w sklepach internetowych są w regularnej cenie (3-4 razy drożej). Mimo wszystko naprawdę waro je wypróbować. Ze mną na pewno zostaną na dłużej, szczególnie żel do mycia twarzy Streetwise.

A Wam, co wpadło do kosmetyczki we wrześniu?

Zobacz też:

3 komentarze

  1. Dziewczyny, może dodacie jakieś zdjęcie zawartości tego balsamu Mokosh (np. na Insta;))? Bardzo, bardzo chcę go kupić (ze względu na skład i na próbkę masła żurawinowego, którą pokochałam), ale lubię widzieć konsystencję. Będę wdzięczna. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń

Popularne posty

Polub na FB

Subscribe