PiggyPEG Keg #1 Lipiec 2016


Tak jak obiecałyśmy, ruszamy z serią PiggyPEG Keg! Często pytacie nas jakich kosmetyków używamy, co się sprawdziło, a co okazało się niekoniecznie dobre. Raz w miesiącu będziemy robić dla Was podsumowanie, w którym podzielimy się naszymi opiniami odnośnie kosmetyków, które pojawiły się w naszym zbiorze. Zaczynamy?

#Ania

1. Resibo Serum naturalnie wygładzające
Nowość od Resibo to prawdziwe cudeńko. Jednak nie pokochaliśmy się od pierwszego wejrzenia. Po pierwszych tygodniach stosowania podejrzewałam go o zapychanie. I wtedy postanowiłam wypróbować serum w połączeniu z kremem. Efekt? Skóra jest gładka, rozjaśniona, zaskórników brak a zmarszczek jakby mniej. Nie wyobrażam sobie wieczorów bez tego serum, czysta przyjemność i ten zapach...

2. Make Me Bio Garden Roses Krem nawilżający dla cery suchej i wrażliwej

Uwielbiam zmieniać kremy, mam ich kilka i lubię je zmieniać. Do tej pory z Make Me Bio stosowałam tylko Beautiful Face do cery trądzikowej, jednak nie zachwycił mnie szczególnie. Po przeczytaniu wielu dobrych opinii skusiłam się na Garden Roses. Po paru tygodniach stosowania jestem zachwycona! Moja skóra kocha ten krem. Pomógł mi uporać się z suchymi skórkami i zaczerwienieniami. I jest tak kremowy, że uwielbiam go nakładać na skórę. Zarówno rano jak i wieczorem, zależy od nastroju :)


3. Neobio Tusz do rzęs
Jeżeli śledzicie naszego Instagrama to wiecie, że ten tusz dorwałam w TK Maxx. I chociaż na początku wszystkim bardzo go zachwalałam, to niestety z czasem zaczął się obsypywać. To częsty problem naturalnych tuszy. Zauważyłam też, że gdy mam go na rzęsach przez dłuższą ilość czasu to delikatnie podrażnia moje oczy. Prawdopodobnie to wina jego dosyć mocnego zapachu. Podsumowując - na wyjście "po bułki" ok, na wieczór czy do pracy raczej nie. A szkoda, bo podkreśla rzęsy fenomenalnie.

4. Coleur Caramel Podkład w sztyfcie 
Już kiedy myślałam, że nic znajdę nic równie dobrego jak minerały, ale w ręce wpadł mi ten właśnie podkład od francuskiej marki Coleur Caramel. Ma bardzo mocne i długotrwałe krycie, jednocześnie kompletnie nie czuję, że mam go na twarzy. Świetnie się sprawdza na wieczorne wyjścia. Ma mega odżywczy skład, niczym naprawdę porządny krem. Jeśli nie lubicie sypkich podkładów, warto wypróbować ten od Couleur Caramel :)

#Monika
1. Eearthinicty podkład mineralny
Mój ulubieniec bez dwóch zdań. Idealnie wyrównuje koloryt, stapia się ze skórą i maskuje to, co ma maskować. Trzyma się cały dzień bez żadnych poprawek w każdych warunkach (sprawdzony upał, deszcz, siłownia). Naprawdę warto go wypróbować :) W zestawie z dedykowanym pędzlem współpracuje idealnie. Jeśli chcecie wiedzieć więcej na jego temat, przeczytacie ten post.

2. Płyn micelarny Phenomé
Przyznam, że do tego produktu podeszłam dość niechętnie. Pomyślałam: "kolejny płyn micelarny? czym może mnie zaskoczyć?" A jednak zaskoczył ;) Pięknie koi skórę, wygładza ją. Dodatkowym plusem jest opakowanie ze sparyem, dzięki niemu możemy użyć tyle produktu ile chcemy. Same wiecie, że z tradycyjnymi opakowaniami to różnie bywa i nagle mamy połowę butelki na waciku... Co do zapachu - pachnie naturalnie :) Nie zawiera żadnych substancji zapachowych, jedynie woń wody różanej. W składzie znajdziemy mnóstwo ekstraktów, które są zbawieniem dla naszej skóry. Jeśli nadal szukacie "tego jedynego", sięgnijcie po ten płyn micelarny!

3. Tusz do rzęs Physicians Formula Organic Wear
Po wielu niedudanych próbach znalezienia tuszu z dobrym składem w rozsądnej cenie, udało się! Mimo, że mam naturalnie długie i ciemne rzęsy, lubię je podkreślić. Zazwyczaj wybieram tusze z silikonowymi szczoteczkami, ponieważ nie zostawiają grudek i ładnie rozdzielają rzęsy. Tak też jest w tym przypadku! Co więcej, tusz ma bardzo dobre opakowanke, z którego nic się nie wylewa (bo tak też się zdarzało). Na początku niestety się obsypywał i w ciągu dnia byłam małą pandą... Na szczęście po tygodniu "doszedł do siebie" i już nie zostawiał czarnych cieni pod oczami. Idealny nie jest, ale najlepszy jaki miałam dotychczas. Ale pamiętajcie, że każda rzęsa jest inna i to może właśnie ten tusz będzie dla Was idelany!

4. Hydrolat Mokosh - werbena
Hydrolaty uwielbiam, a szczególnie ten z Mokosha. Używam ich jako toniku, bądź jako mgiełkę odświeżającą w ciągu dnia. Czym ten hydrolat się różni od innych? Przede wszystkim składem. Po pierwsze jest zakonserwowany, także mamy pewność, że nie zepsuje nam się po 2 dniach... Dodatkowo jest na bazie krystalicznej wody źródlanej, która pięknie koi skórę. Hydrolat werbenowy idealnie sprawdzi się do skóry i tłustej i mieszanej, a dodatkowo zadziała przeciwzapalnie. Świetnie sprawdza się jako kosmetyk SOS do torebki. To jeden z tych kosmetyków, po których skóra mówi "dziękuję!".

To by było wszystko z tego miesiąca :) Macie ochotę na wpis sierpniowy?

Zobacz też:

13 komentarze

  1. pewnie :)
    prosimy o post o hydrolatach

    OdpowiedzUsuń
  2. super post :) chętnie takie czytam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :) W takim razie będą częściej!

      Usuń
  3. Make Me Bio mam kremową maskę do twarzy i jest świetna, a twój opis kremu wygląda zachęcająco. Mokosh mam hydrolat róży i jest świetny, nie wiedziałam, że mają werbenę, też się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Testowałyśmy różne hydrolaty, póki co Mokosh okazał się najlepszy. Naprawdę wysoka jakość :)

      Usuń
  4. Super post. Kusi mnie podkład od earthnicity, ponieważ słyszałam dobre opinie..;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto wypróbować :) Zawsze możesz zamówić próbkę.

      Usuń
  5. świetne produkty sprawdziłyście :) oczywiście, że chcemy więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem zadowolona z make me bio :) Super działa na moją suchą skórę. Pierwszy raz natknęłam się na niego na https://www.showroom.pl i trochę kupiłam "w ciemno", ale okazało się to dobrą inwestycją ;)

    OdpowiedzUsuń

Popularne posty

Polub na FB

Subscribe